Taktowne umieranie

Taktowne umieranie
Muzyka: Le Moor
Słowa: Jan Brzechwa

 

Umierać trzeba z taktem, a więc dajmy na to 
Nie wtedy kiedy właśnie zaczyna się lato
Pomyślcie każdy człowiek o wakacjach marzy
W górach, na Mazurach czy na słonecznej plaży
I nagle ja umieram, jest mój pogrzeb. Jak tu
nie nazwać takiej śmierci wprost szczytem nietaktu
Umierać trzeba z taktem, ci co innych cenią
Nie sprawiają pogrzebów zbyt późną jesienią

Nie chciałbym na przykład by ludzie zmoknięci
Klęli i uwłaczali mnie lub mojej pamięci
By katar czy też grypę ściągali na siebie
Dlatego że bawili na moim pogrzebie
Umierać trzeba z taktem, wymaga obliczeń
Taka śmierć, żeby pogrzeb nie przypadł na styczeń
Lub powiedzmy na luty, gdy mrozy siarczyste
Mogą całkiem zniechęcić żałobną asystę

Nie chciałbym by ludzie, których śmierć ma wzruszy
Mieli z tego powodu sobie poodmrażać uszy
Wiosna to co innego, nie ma lepszej pory
Aby umarł taktownie człowiek ciężko chory
Na cmentarzu wesoło zielenią się drzewa
Żałobna na wiosennym wietrze się rozwiewa
I śmierć zda się błahostką, gdy wiosna upaja
Postaram się pociągnąć do połowy maja!

2010 LeMoor  •  Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie MTWeb  •  Agencja Interaktywna