Krzysztof Białek - klawisze

bialek

 

Krzysiek o sobie: Tutaj zawsze będzie puste miejsca.

Dorian o Krzyśku: Ja pierdolę, co za kolo. Nieodgadniony koleś. Nerwus jakich mało. Do tego trochę nieogarnięty życiowo. A przy tym wspaniały artysta i romantyk. Utalentowany w wielu dziedzinach. Przy klawiszu niepowtarzalny feel. Kiedyś się wstydziłem za jego wygląd sceniczny, a dziś uwielbiam patrzeć na rokendrolowego klawikordmana ubranego w łachy dzieciaka. Miszcz.

Dawid o Krzyśku: Z Krzyśkiem współpracuje mi się świetnie. Ma dobry słuch i czuje klawisze. Nie lubię koncertów bez niego (a takowe się zdarzały), jest pusto i nie ma takiego "feelingu". Na pewno sprawdziłby się jako perkusjonalista, bo lubi czasem włączyć sobie przeszkadzajki w swoim syntezatorze i dobrze to gada.


Leon o Krzyśku: Najlepszy "recorder" jakiego miałem zaszczyt poznać. Słuchu naprawdę można Biołeckowi pozazdrościć. Z drugiej strony jest "muzycznym pedofilem", bo mimo świetnego ucha nie jest "osłuchany", co często przyczynia się do różnego rodzaju wpadek, ale i tak jest o niebo lepiej niż kiedyś. Byle tak dalej.

Byli muzycy w Le Moorze:

Gruby o Krzyśku: Krzychu, gdyby wziął się do roboty, mógłby być świetnym klawiszowcem. Ma dobry słuch, odtwarza inne kompozycje bez większych kłopotów (umie grać melodyjkę z Mario Bross! :) ), aczkolwiek uważam, że jest jeszcze najmniej osłuchaną osobą w zespole i te braki powinien nadrobić.

Michał o Krzyśku: Nadajemy na innych płaszczyznach, ale bardzo go lubię.

2010 LeMoor  •  Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie MTWeb  •  Agencja Interaktywna